MOCe QQSa – Arsus VII Nautilus – przegląd

Myślałem, że szlag mnie trafi – byłem w połowie długiej notki, opisującej historię najnowszego, niepokazywanego jeszcze na żadnym forum mecha, kiedy kliknąwszy „podgląd” wylogowało mnie z forum. Najgorsze jest to, że przy próbie powrotu do poprzedniej strony okazało się, że wpisane przeze mnie dane nie są już dostępne…

Ale może zakończę już swoje narzekania, w końcu model wart jest napisania chociażby drugiej notki – mam tylko nadzieję, że tym razem nic złego się nie stanie…

Arsus VII: Nautilus

GALERIA – DEVIANTART
(jeżeli chcecie zobaczyć więcej zdjęć modelu, polecam zajrzeć Wam do tej galerii, obecnie wrzucam tam konstrukcje WIPów, zaś końcowe modele lądują na Brickshelfa i FlickRa)

FILM

 

NAZWA
W literaturze „Nautilus” znany jest jako łódź podwodna kapitana Nemo. Tych, którzy nie czytali jeszcze „20.000 Mil Podmorskiej Żeglugi” Verne’a, polecam zapoznać się z tą perełką literatury – czyta się ją bardzo dobrze i ma olbrzymi wpływ na wyobraźnię – czego zresztą dowodem jest ten oto model …

A tak przy okazji – wiedzieliście, że oryginalnie kapitan Nemo miał być Polakiem? Niestety francuska cenzura na to nie przystała …

 

HISTORIA
Pewnego dnia przeglądając sobie zestawy Transformers konkurencyjnej firmy Kre-O zauważyłem, że na ich stronie można pobrać instrukcje potrzebne do zbudowania wszystkich modeli. Mnie jednak interesował jeden, konkretny model – Optimus Prime:

Może jestem dziwny, ale uważam, że model jest rewelacyjny (jak na nieLEGO), a fakt, że się nie transformuje i posiada w niektórych miejscach mało ciekawe rozwiązania, jakoś mnie nie przeraził. Postanowiłem, że zbuduję swojego LEGO-wego Optimusa i basta!

W praktyce nie było to takie proste – nie, nie chodzi o to, że instrukcja była nieczytelna, bo to nieprawda; chodzi mi raczej o to, że Kre-O posiada dość dużo części, których nie posiada LEGO, wobec czego byłem zmuszony niemal od początku tworzyć modyfikacje. Na szczęście z pomocą przyszła paczka od TT z czerwonymi panelami, dla których znalazłem świetne zastosowanie w moim robocie.

 

Faza II:

Kiedy odkryłem, że mój Optimus będzie mało Optimusowaty, zdecydowałem się zmienić tematykę projektu. Ponieważ jakaś tam moja cząstka interesuje się pierwszą serią Bionicle, zdecydowałem się zbudować własną wersję Toa Tahu. Na zdjęciu, które nie grzeszy jakością, widać maskę, umocowaną na pojedynczym klocku – w ten sposób sobie zaznaczyłem, gdzie będzie ulokowana mniej-więcej głowa.


W pewnym momencie pomyślałem sobie, że przecież Tahu nie wyglądał jak osiłek, a skopane proporce dodatkowo przekonywały mnie, żeby zakończyć projekt. Ostatecznie skończyło się na zmianie tematyki.

 

Faza III:

Czyli wersja 1.1; nie byłem jeszcze pewien, co z tego powstanie i jaką koncepcję wybrać – wiedziałem jedynie, że nogi i stopy wymagają kapitalnego remontu. Wersja 1.1 w porównaniu do 1.0 była olbrzymim krokiem naprzód, ale do perfekcji jeszcze sporo brakowało.

 

Wersja 1.2:

Na pierwszy rzut oka z przodu się niewiele zmieniło (dodałem dosłownie kilka detali), jednakże tył przeszedł istną metamorfozę:

… tą wersję widziało raptem kilka osób z forum, ale ich oceny były przychylne dla projektu – zdecydowanie bardziej, niż do wersji 1.0

Ponieważ robot jest czerwony, zdecydowałem się na dodanie kilku limonkowych wstawek, a poprzez użycie śmigieł i tym-podobnych elementów, model zaczął przypominać zestaw z serii Atlantis. Myślałem nawet, czy nie zrobić reedycji recenzowanego niegdyś przeze mnie mecha z zestawu 8800 Undersea Explorer:

Dla porównania, prototyp tego modelu był całkiem znośny:

 

Wersja 1.3:

I ponownie, kilka kosmetycznych zmian. Właściwie, była już gotowa jakiś miesiąc przed wystawą w Krakowie, jednak zdecydowałem się jej jeszcze nie upubliczniać (lepiej pomyśleć nad czymś na spokojnie, niż wrzucać coś, co nie jest dopracowane).

Z tyłu model prezentował się tak:

 

Wersja 1.4 (obecna):

I widok z tyłu:

Głównym powodem, dla którego mech przeszedł dodatkowe modyfikacje, była chęć uzyskania czegoś podobnego do tego:

 

CO DALEJ?
Po mojej głowie krążą różne myśli – pierwsza jest taka, żeby pozbyć się rąk, naramienników, wystających tylnych paneli, a w ich miejscu wsadzić porządne działa, coby model przypominał klasycznego Mecha.

Druga idea jest taka, żeby zostawić to, co jest, ewentualnie poprawić pistolety i dopracować transformację (tak, model się transformuje, ale zobaczycie to, oglądając materiał filmowy).

Trzeci, w tym momencie najbardziej nierealny pomysł jest taki:

Gdyby tylko lego miało niebieskie panele…

 

Na koniec – małe porównanie skali:

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “MOCe QQSa – Arsus VII Nautilus – przegląd

  1. Pingback: Nautilus Mecha | Blog QQS'a

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s