Poradniki QQS’a – zabawy oświetleniem

Być może niniejszy poradnik się komuś przyda, być może nie – tak czy inaczej postanowiłem, że go stworzę. Chociażby dlatego, żeby samemu mieć jakieś rozeznanie.

Okres wakacyjny/urlopowy to doskonały czas nad zastanowieniem się, co można poprawić w swoim życiu (ale filozof się znalazł!), dlatego też zdecydowałem się zrobić krok naprzód i przygotować swoje studio do nagrań/zdjęć. Do tej pory ograniczało się ono do kilku kolorowych kartek A3, a miejsca, w którym kręciłem materiał miały dość duże ograniczenia.

Nagrywanie w pokoju dawało co prawda ładne światło, ale trzeba było wcześnie wstać, żeby zdążyć z wszystkimi zdjęciami/filmami. Przy czym trzeba podkreślić fakt, że o ile latem materiał można spokojnie nagrywać, do – powiedzmy 12 popołudniu, o tyle w zimie już nie ma tego komfortu (wiadomo, dzień krótszy to i światła mało; do tego dochodzi jeszcze uczelnia i czas wolny dopiero wieczorem).

Alternatywą była kuchnia, głównie ze względu na dużą ilość wchodzącego weń światła aż do zachodu słońca. Ale pojawił się inny problem – domownicy.

Cóż zatem począć? W pierwszej chwili pomyślałem, czy aby nagrywanie na polu (dworze) nie byłoby lepszym rozwiązaniem, ale stwierdziłem, że dużo zależy tu od warunków atmosferycznych. No i od sąsiadów.

Na szczęście znalazłem świetną alternatywę w postaci strychu. Kandydatami były 2 pomieszczenia, które nagrałem „w akcji”, a poniższe filmiki są tylko zapisem moich doświadczeń. No to lećmy z tym koksem!

W dalszej części dostępne jest kilka filmów testowych.

Film nr.1.

Test nr.1. został wykonany w pierwszym pomieszczeniu. Jedynym źródłem oświetlenia był żyrandol, składający się z trzech tradycyjnych żarówek. Obraz jest pożółkły, zwykły program do video tego nie poprawi. Tektura jako tło chyba nie była najlepszym pomysłem. Płytki umieszczone na podłożu nie wyglądają źle (chociaż lepsze byłyby jaśniejsze), a przy tym łatwo je wyczyścić.

Test nr.2. zrobiłem w drugim pomieszczeniu. Jedynym źródłem światła był żyrandol, składający się zaledwie z 1 żarówki, wiszącej idealnie nad robotem – jak widać umożliwiło to nieco skorygowanie cienia. Niestety obraz jest zbyt czerwony. Pudełka po zestawach miały robić za tło, ale średnio wyglądają – nie ma to jednak, jak jednolite tło, ewentualnie w jakiś przyjazny wzorek.

Test nr.3. i nr.4. zostały również zrobione w pomieszczeniu numer 2, jednakże 3 z użyciem reflektora i żyrandola, zaś 4-ka tylko z reflektorem. Kolor żółty jest ładniej podkreślony niż wcześniej, ale ponieważ reflektor wisiał sobie wysoko nad robotem (nie miałem wtedy jeszcze stojaka), jego przód spowił cień.

Materiał początkowo miał mi posłużyć do prywatnych testów, dlatego też nie bawiłem się w statyw.

Film nr.2.

Kolejny filmik, na którym wszystko tłumaczę. Ostatecznie zdecydowałem się na pomieszczenie numer 1 (z wielu względów). Z filmu wcześniejszego widać, że reflektor to podstawa, ale żyrandol może posłużyć jako dodatkowe źródło światła. Pojawił się jednak inny problem do rozwiązania – tło. Na szczęście z pomocą przyszedł styropian (w sklepie budowlanym można kupić takie duże arkusze, co to do ocieplenia się stosuje).

Dobrze użyty cień może być zaletą. Po obejrzeniu materiału wyobraziłem sobie, że niebieski robot pojawił się gdzieś na Antarktydzie.

Tutaj rozjaśniłem troszkę obraz w programie.

Film nr.3.

Ostatni film prezentuje moje nowe studio w pełnej krasie. Na nikomu niepotrzebnym już stoliku leży sobie tło. Na specjalnie zawieszonym sznurku trzyma się powieszone prześcieradło. Na prześcieradło pada światło reflektora – i ot, cała tajemnica! Cienie nie są już takie ostre, a na całość aż miło popatrzeć. No i nie musiałem niczego poprawiać w programie ;)

Stojak na reflektor zrobiłem sam, korzystając ze zbędnych materiałów. Jako ciekawostkę dodam, iż reflektor był kiedyś zamontowany przed drzwiami frontowymi, ale w momencie, kiedy wymieniliśmy go na inny model stał się niepotrzebny. A jako, że lubię wykorzystywać to, co z pozoru wydaje się niepotrzebne postanowiłem coś z nim zrobić – wystarczyło tylko dorobić kabel z pstryczkiem-elektryczkiem, jakiś stojak i jest.

Mam nadzieję, że materiał się komuś przyda – tym bardziej, że szykuję jeszcze jeden, dość ciekawy artykulik związany z obracającą się podstawką – istna gratka dla recenzentów. Zwłaszcza dla recenzentów-majsterkowiczów, którzy zamiast wydawać kasę na obracającą się podstawkę wolą sami ją zmontować.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s