44009 Dragon Bolt – recenzje QQS’a (wersja pisana)

Zawsze lubiłem smoki. Sam nie wiem czemu – być może dlatego, że zwykle kojarzymy je z silnymi, bezwzględnymi bestiami, z którymi musieli się liczyć nawet najdzielniejsi wojownicy? A może dlatego, że bez nich niejedno uniwersum mogłoby zubożeć? Cóż, coby nie to nie było, smoki to temat dość obszerny i chyba uniwersalny, gdyż patrząc z perspektywy AFOLa możemy je przyporządkować zarówno do tematyki fantasy, jak i do dalekiej przyszłości, do której najbliżej recenzowanej tu gadzinie.

Model od samego początku zwrócił moją uwagę – w końcu nieczęsto można spotkać błękitnego smoka! Owszem, kiedyś już Lego wypuściło granatowego z serii Vikings (wciąż mam ten zestaw, ale już w częściach), ale był strasznie obładowany pancerzem (myślę tu o 7021).

Model kupiłem jakoś z początkiem tego roku. Recenzja Video jest już od dawna dostępna, jednakże wersję pisemną dokończyłem dopiero teraz (w końcu zdaję sobie sprawę, że niektórzy preferują czytanie od oglądania, choć starałem się, aby wszystkie wersje recenzji były interesujące).

Tak czy inaczej – zapraszam Was do recenzji!

  
44009

Dane Techniczne:
Seria: Hero Factory
Rok produkcji: 2013
Liczba klocków: 149
Liczba figurek: 0
Cena: ok. 100 zł

Recenzja Video

SPIS CZĘŚCI
PEERON
BRICKLINK
BRICKSET

GALERIA

  
Opakowanie

Opakowaniem jest typowa dla serii foliowa torebka. Aby dostać się do jej wnętrza, należy ją rozciąć za pomocą nożyczek, przy czym trzeba to zrobić nieco poniżej białej, przerywanej linii. Kiedy to już zrobimy, naszym oczom ukaże się coś w rodzaju takiego suwaczka, umożliwiającego otwieranie i zamykanie naszej saszetki, kiedy tylko zechcemy – czyli, jeżeli będzie taka potrzeba, możemy przechowywać klocki w jej wnętrzu (zupełnie, jak to było za starych, dobrych Bionicle czy nawet wcześniej – Slizerów).


Przód opakowania to ilustracja zawierająca naszego smoka. To, co się tu jeszcze rzuca w oczy, to wielkie logo Hero Factory (lewa strona), logo Brain Attack (górny prawy róg) oraz napis “Dragon Bolt” wraz ze świecącym w ciemności klockiem (prawy dolny róg).


Tył przedstawia funkcjonalność zestawu, czaszkę stwora w skali 1:1, informację o punktach do gry internetowej oraz masę ostrzeżeń przed dziećmi chcącymi połknąć małe elementy. Wśród krajów, w których wyprodukowano elementy wymieniono Polskę (w końcu mamy do czynienia z saszetką), ale o Chinach (na szczęście) nie ma żadnej informacji.

  
Zawartość

Zawartością opakowania są 4 woreczki z klockami (3 większe i 1 mniejszy) oraz instrukcja.

  
Instrukcja


Instrukcją jest dość duża książeczka, składająca się z 48 nieponumerowanych stron. Papier, z którego jest wykonana, do najgrubszych nie należy, co jednak w żaden sposób nie utrudnia zabawy. Grafika jest bardzo czytelna (dla przejrzystości czarne elementy otoczono białą obwódką, choć w sumie nie wiem, czy jest sens o tym pisać, gdyż obecnie w Lego jest to standardem) i myślę, że target tego zestawu, którym są dzieciaki, nie powinien mieć problemów, żeby samodzielnie złożyć bestię – montaż jest łatwy, szybki i przyjemny.

Instrukcja składa się z:
– komiksu (str. 2-3)
– informacji, jak segregować klocki (str. 4)
– instrukcji właściwej (str. 5-40)
– spisu elementów (str. 41)
– reklamy gry Hero Factory (str. 42-43)
– reklamy instrukcji potrzebnej do budowy superbohatera (str. 44-45)
– reklamy aplikacji HF na smartfona (str. 46)
– reklamy Lego Club (str. 47)
– rozwrzeszczanego dzieciaka chaosu we flanelowej koszuli informatyka z nienagannym uzębieniem i wielkim napisem „WIN!” (str. 48)

  
Klocki

Do tej pory zawsze szczegółowo omawiałem każdy woreczek z osobna, jednakże w przypadku tego zestawu sprawa jest o tyle wyjątkowa, że producent nie ponumerował ich. Warto może wspomnieć, że zastosowany tu podział umożliwia oddzielenie od siebie elementów o różnych wielkościach – drobnica spakowana jest osobno, podobnie zresztą, jak większe elementy (takie jak ostrza czy robak); myślę, że takie rozwiązanie ułatwi budowę młodszym budowniczym.

Do ciekawych elementów możemy zaliczyć mały tors bohatera:


Jak dla mnie to jest absolutny hit, dzięki któremu zestaw wydaje się jeszcze bardziej atrakcyjny. Chyba nie muszę wspominać, ile nowych kombinacji daje ten mały, niepozorny element! Szkoda tylko, że w zestawie występuje zaledwie w 1 sztuce …

Klocek, który zwykle pełni rolę głowy bohatera, wystąpił już wcześniej:

jednakże jest on bardzo charakterystyczny dla tego modelu.

Czaszka smoka jest całkowicie nowym elementem:

Trochę szkoda, że TLG nieco go z tyłu oskalpowało. Nie zmienia to jednak faktu, iż ogólny design wyszedł całkiem nieźle – co potwierdzają też liczne detale nozdrzy czy uzębienia. No i z robakiem komponuje się ona bardzo dobrze! Klocek ten możemy połączyć z innymi jedynie za pomocą wystającej od spodu ośki, co jednak jest dużo bardziej praktyczne od złącza stawu kulkowego.

Przyjrzyjmy się na chwilę samemu robakowi:

pomimo, że w swojej kolekcji mam kilka modeli z serii Brain Attack, robaka do tej pory jeszcze nie posiadałem. Głowy nie dam, ale wydaje mi się, że owy stwór został wykonany z różnych rodzajów gumowego tworzywa: nieprzepuszczającego światła, materiału przezroczystego oraz czegoś, co umożliwia świecenie w ciemności (oczy i kolce na plecach). Całość jest bardzo elastyczna, więc szansa, że dzieciak coś połamie jest raczej niewielka (chociaż ma to też drugą stronę medalu, polegającą na tym, że trudniej stworka wyprostować). Jeśli ktoś lubi detale, to powinien zwrócić uwagę na grzbiet stwora, który swoją strukturą przypomina mózg. Ogólnie robak nie wygląda źle, ale w porównaniu np. do Rakshi wypada – w moim przekonaniu – słabiej:

Podobnie, jak czaszka smoka, również i ten element można doczepić za pomocą umieszczonej na brzuchu ośki.

Ostrza:

W zestawie otrzymujemy aż 4 sztuki tego klocka, choć wydaje mi się, że twórcy spokojnie mogli dać więcej. Mam tu jedno zastrzeżenie – klocki są lekko wygięte w 1 stronę (nie, żeby jakoś bardzo, ale jednak). I z tego co mi wiadomo, mój przypadek nie jest odosobniony.

Moją uwagę zwróciły też elementy przypominające błyskawicę:

jeśli wierzyć Bricksetowi, jest to trzeci zestaw, w którym taki element występuje (i to w ilości aż 8 sztuk!).

Niebieskie kolce:

Niebieski pancerz:

mniejszy naramiennik wystąpił dotychczas tylko tutaj!

Kolce na grzbiecie:

Przezroczysty pancerz:

Gumka:

Po zbudowaniu modelu pozostaje kilka części zapasowych:

  
Model główny


Czyli smok w całej swojej okazałości. I muszę przyznać, że wbrew początkowemu przeczuciu, końcowy model okazał się na tyle dobry, iż w tej chwili nie mam serca go rozbierać – prezentuje się dobrze zarówno podczas zabawy, jak i do postawienia na półce!

Artykulacja i bawialność zestawu stoją na tak wysokim poziomie, że prawdę mówiąc ciężko jest znaleźć fragment modelu, który by się nie zginał, albo z którym nie dałoby się czegoś zrobić. Chyba nikogo nie zdziwi zatem fakt poruszających się kończyn, ogona czy wreszcie głowy z otwieraną żuchwą. Zaskoczeniem może być natomiast ruch skrzydeł, którymi możemy poruszać za pomocą specjalnego mechanizmu z białą gumką:

A jakby tego jeszcze było mało, piórom (żółte katany) możemy zmieniać położenie w obrębie samych skrzydeł! Wciąż mało? To co powiecie na to, że nasz smok świeci w ciemności?

Myślę, że niejeden dzieciak będzie zadowolony, mogąc wcielać się bestie, która może gryźć, kopać, łamać, połykać, drapać, strzelać piorunami czy machać skrzydłami:

Również i kolekcjonerzy powinni być zadowoleni, wszak bestyja może przybierać różne ciekawe pozycje – w sam raz do postawienia na półce.

Pod względem wyglądu też nie jest źle. Model posiada sporo detali, takich jak ciekawie wykonane skrzydła, czy żłobienia na czaszce. Także i użyte tutaj kolory znacznie wzbogacają model.
Nie oznacza to jednak, że nie mogłoby być jeszcze lepiej – pomiędzy poszczególnymi piórami umieszczonymi w skrzydłach widoczne są przerwy, które można by zakryć przy użyciu dodatkowych klocków. Kłopotliwe mogą być też pozostawione samym sobie otwory i szpary – zwłaszcza w okolicy połączenia szyi z torsem i na brzuchu gadziny. Oczywiście recepta na to jest jedna – wystarczy użyć nieco wyobraźni i obudować gościa dodatkowymi klockami, przy czym w przypadku szyi musimy uważać, aby dodatkowa obudowa nie ograniczyła jej artykulacji.

Na końcu warto porównać naszego błękitnego stwora z wersją filmową:


od razu widać, że coś nie gra ze skalą, wszak na filmie był on znacznie większy! Wersji, którą możemy kupić, bliżej do pisklęcia smoka, niż do dorosłego osobnika (co szczególnie widoczne jest przy zwykłych figurkach bohaterów z tej serii), co jednak nie powinno mieć wpływu na radość z samej zabawy. Zresztą, przy skali minifig wygląda on jak olbrzym, który z powodzeniem mógłby konkurować nie tylko z czerwonym smokiem Vikingów, ale też z innymi, castlowymi kuzynami ;)

Zróbmy teraz kilka szybkich porównań. Najpierw z przeciwnikiem smoka, Jet Rocką:

A następnie z mniejszym EVO:

W pierwszym przypadku dysproporcje związane ze skalą dają się mocno we znaki – szczególnie osobom, które oglądnęły film. Rocka, który jest większy i uzbrojony po zęby, może stanowić większe zagrożenie dla naszego smoka … chociaż, gdyby wziąć pod uwagę współczynnik anorektyczności, to chyba smok nie miałby się o co martwić.

W przypadku EVO różnica skal aż tak się nie gryzie i te dwa modele znacznie lepiej do siebie pasują. Do perfekcji wciąż jednak daleko …

  
Dodatki

Zabawy ze smokiem:

– Grzeczny smoczek …


– AAA! TO BOLI!!


– ZOSTAW MNIE!


– RATUNKU!!!


– Nie masz dość, co?


– Ze mną nie pójdzie ci tak łatwo!


– Zobaczysz, jeszcze tego pożałujesz!

Jakiś czas później …

– Paszoł won, robaku!

Trochę bawiłem się ustawieniami aparatu – w efekcie wyszło mi coś takiego:

  
Podsumowanie
Błękitny smok ma szansę na otrzymanie tytułu najlepszego możliwego zestawu, który możemy zakupić w ramach linii „Brain Attack” Hero Factory. Jest niezwykle pozowalny, a artykulacja jego poszczególnych części ciała stoi na niezwykle wysokim poziomie. Że o bawialności nie wspomnę (ruchome skrzydła, świecące w ciemności klocki). Również pod względem wyglądu nie jest źle, chociaż w kilku miejscach przydałoby się zrobić drobne poprawki. Osoby, którym zależy na ciekawych elementach, również powinny być usatysfakcjonowane – mały torsik, sporo błyskawic czy wreszcie mnóstwo niebieskich części (w tym takich, które wystąpiły dotychczas tylko tutaj) – wszystko to może być niezwykle pomocne w budowie jakiegoś własnego, HF-owego MOCa.

Osobiście nie żałuję zakupienia tego modelu i szczerze go polecam (tym bardziej, jeśli jakimś cudem trafimy go na stosownej promocji).

  
Ocena końcowa:
+ ciekawe elementy (głowa, skrzydła, dużo niebieskich klocków!)
+ artykulacja kończyn
++ kolorystyka
++ wysoka bawialność (ruchome skrzydła, otwierana szczęka)
+ klocki świecące w ciemności

+/- naklejki
– drobne niedociągnięcia konstrukcyjne (brzuch, okolice szyi)
– cena

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “44009 Dragon Bolt – recenzje QQS’a (wersja pisana)

  1. Pingback: 44009 Dragon Bolt – recenzje QQS’a (modele alteratywe) | Blog QQS'a

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s