QQSowe animacje: #2 Final Battle

Wreszcie, po wielu dniach spędzonych na wymodelowaniu świata, postaci i samego renderingu, wziąłem się dzisiaj za montaż końcowy – w efekcie mogę się przed Wami pochwalić taką oto prostą animacją:

Osoby zainteresowane mogą poniżej poczytać sobie o problemach, jakie napotkałem tworząc ten projekt i zobaczyć kilka renderingów lepszej jakości. Nie będę się rozpisywał, ale jeśli macie jakieś pytania to postaram się w miarę swoich możliwości na nie odpowiedzieć.

Czytaj dalej

Reklamy

QQSowe animacje: #1 Burza u McJakuba

Po kilku dniach mordęgi przeżytej nad montażem, udało mi się zrobić 5-tą konferencję, której z bólem serca nie podlinkuję na blogu, gdyż z pewnych powodów nie została ona zaakceptowana. Cóż, mówi się trudno, ale przynajmniej z całego, 9-ciominutowego materiału udało się odratować taki oto fragmencik:

Nie jest to może zbyt merytoryczny materiał, ale czy wszystko musi być merytoryczne? ;) Czasami warto odpocząć sobie od tych wszystkich video-recenzji i po prostu się pośmiać…
 
Wielkie podziękowania dla Notki, bez której powyższa animacja prawdopodobnie by nie powstała – jeśli macie chwilkę, to zachęcam Was, aby luknąć sobie na Notkowego DeviantArta.

QQS-owe animacje: #0 Katedra Wawelska i kościół św. Michała w Krakowie z XI wieku

No cóż, jak to się mówi – nieszczęścia lubią chodzić parami :) Ale mam nadzieję, że tym materiałem Was nie zanudzę.

Zanim zacznę od pokazania materiału filmowego (a właściwie filmu, który montowałem na komputerze) chciałbym powiedzieć parę słów o powodzie stworzenia tychże filmów. A powód był prosty – LO organizowało konkurs o św. Stanisławie i trzeba było zrobić o nim prezentację… lub nakręcić film. Początkowo myślałem nad animacją poklatkową (bohaterowie byliby z plasteliny), ale ze względu na koszta związane z zakupem surowca i żmudnym modelowaniem poszczególnych obiektów, bardzo szybko sobie odpuściłem.

Na szczęście już wcześniej troszkę bawiłem się programami do tworzenia grafiki 3D, w tym w dość prostym i bezpłatnym Anim8torze, więc pomyślałem sobie – dlaczego by nie spróbować? Przecież nic nie tracę…

Czytaj dalej